Prawatt - of Soul Vol. 1
Prawatt
of Soul Vol. 1
[Mahorka; 2007]
Najnowsza plyta formacji Prawatt zostala nagrana w lutym 2007 roku na Kaszubach w liczacej lekko ponad sto osob wsi Łosienice. W kilkudniowej sesji nagraniowej udzial wzieli Karol Schwarz, Szymon Albrzykowski i Kamil Jastrzebski.
Pierwszy raz przesluchalem plyte jakis czas temu, w nocy. Lezalem na wznak na swoim lozku z zalozonymi sluchawkami. Pamietam, ze po pierwszym utworze przyszla mi na mysl pierwsza plyta Current 93. Przerazajace dzwieki spowodowaly, ze wstalem i podkrecilem troszke glosnosc. Zwei und zwanzig, niespokojny glos przypomnial mi scene z Lost Highway gdy Pete i Alice spotkali sie w domu Andyego. Surowe odglosy roznego pochodzenia dominuja na plycie. Transowe odjazdy w obu kanalach, Prawatt faszeruje sluchacza niespokojnym brzmieniem rodem z piekla, szalenstwem sluchanie tego w nocy. Opera Revolutionnaire polaczony z Where are you? jest moim ulubionym fragmentem plyty. Sample spiewajacej kobiety polaczone z kontrolowanym halasem, wycieczki z coraz wieksza iloscia dzwiekow wytworzonych przez analogowe generatory. Pod koniec Opery jakby narkotyczne odjazdy w nieznane. Where are you? trwa minute czterdziesci osiem. Kontrast pomiedzy wybuchem w koncowce poprzedniego utworu a cieplem plumkajacej gitary i delikatnym wokalem jest znakomity. Tuz po tym mamy trzy dlugie (dziesiecio, jedenasto i osmiominutowe) kawalki naszpikowane masa przeroznych sampli, bitow, i efektow. Na poczatku przedostatniego utworu (Cowboys and Angels) pojawia sie znakomita, delikatna gitara, dzieki ktorej zapominam o halasie, na chwile pojawia sie slonce i lece ponad calym tym gownem. Pomyslalem sobie, ze moglby pojawic sie klarnet Mazzolla. Na koncercie gdy gral na dachu jednego z klubow, Mazzoll zawodzil Widzialem orla cien, widzialem go nad Zaspa, nad tymi blokami, niewatpliwie byl pijany. Nie bez powodu pisze o Jerzym, Prawatt w 2005 roku nagral plyte wlasnie z tym swietnym klarnecista. Moj stan psychiczny poprawia sie na kilkadziesiat sekund. Po chwili w tle slyszalne sa niepokojace szumy, ktore gitara probuje zagluszyc, znow pojawia sie niemiecki glos. Jazgoty jak krzyki wybijaja sie na pierwszy plan. Spadam przytloczony ciezkim halasem, chaosem. Nie podnosze sie do konca plyty czyli przez ponad dobre dziesiec minut.
Profesjonalne, atmosferyczne, dosc surowe odjazdy na trojmiejskim podworku, za darmola. Naprawde.
Filed under: muzyka |
No Responses to “Prawatt - of Soul Vol. 1”
Leave a Reply