Désormais
Dead Letters to Lost Friends

[Intr_Version; 2005]

Z Cincinatti do Montréalu jest okolo 1300 kilometrow czyli jakies 13 godzin jazdy samochodem.
Pewnego deszczowego dnia Tony Boggs wsiadl do swojego zdezelowanego forda by udac sie do Montréalu, odwiedzic swojego starego kumpla Mitchella Akiyame.

Tym razem zapalil bez problemu, szybko wskoczyl na droge numer 71 i pomknal w kierunku miasta Columbus, pierwszego przystanku na drodze do Kanady.

Szybko zjadl obiad, dolal do pelna i ruszyl dalej, do Cleveland. Zrobil sobie dluzsza przerwe na spacer po ulubionych miejscach, nie mogl sie doczekac kiedy opowie o swoich pomyslach Mitchellowi, mial glowe wypelniona dzwiekami, pomyslal o basowym motywie z nienazwanego jeszcze This Ship Sinks Sideways. Po drodze nagrywal rozne dzwieki, mial juz ich cala mase, nie wiedzial do konca jak i z czym je polaczyc ale mial ogolny zarys, potrzebowal swojego kumpla. Wsiadl ponownie do auta, przekrecil kluczyk w stacyjce i wolno ruszyl z parkingu. Jechal droga wzdluz jeziora Erie, nostalgiczne partie skrzypiec wkradaly mu sie do glowy, nie wiedzial jeszcze ze zapamieta je i wykorzysta w znakomitym utworze If People Could Fly They’d Likely Have Talons. Utwor konczy sie wyladowaniem przesterowanej gitary i brudnej perkusji. Kolejny rozpoczyna sie szumem fal oraz delikatnym kobiecym wokalem, piekne kontrasty na granicy stanow Pennsylvania i New York, snujaca sie mgla zmusila Tonego do zdjecia nogi z gazu. Pod gesta warstwa mleka zniknely biale pasy (nie zolte) na Interstate 90, widocznosc rowna zeru. Zatrzymal sie wiec na najblizszym parkingu. Przeciagnal sie i zapalil papierosa, odetchnal wilgotnym powietrzem, wiedzial ze bedzie musial poczekac kilka godzin. Wiedzial, ze bedzie mogl pomyslec na spokojnie o trzeciej juz plycie duetu Désormais, o palecie instrumentalnych eksperymentow, ktore beda sie rozciagac przez cale wydawnictwo. O skrzypcach, saksofonie, basie, partiach gitary, ktorej riffy juz ma opracowane… wystarczy je nagrac, obraz stawal sie coraz bardziej klarowny.

Tony przejechal Buffalo, uscisnal dlon swojemu koledze i nagral plyte, ktorej fragmenty mial od dawna w glowie, a ktora poraz kolejny urzeka mnie swoim magicznym brzmieniem. Bogate instrumentarium, ambientowe eksperymenty, post-rockowe podloze. Gdzieniegdzie slychac francuskie rozmowy, moze Mitchell i Tony czekajac na obiad w jakims barze w Brockville (nazwa tej miejscowosci wziela sie zapewne od Isaaca Brocka, bohatera narodowego Kanady a nie muzyka) nagrali jakies rodzinne dysksuje, kto wie.



No Responses to “Désormais - Dead Letters to Lost Friends”  

  1. No Comments

Leave a Reply